Menu

Leziowe odkrywanie okolic

Zdarzenia i zderzenia z ludźmi, światem i ciekawymi okolicami.

Bawaria - szczyt Hochfelln

leziox

Szczyt Hochfelln leży nieopodal bawarskiej miejscowości Bergen i wznosi się na wysokość 1674 m n.p.m. Bardzo łatwy dostęp do szczytu, kolejka, sporo tras narciarskich i szlaków dla turystów sprawiają, że okolice Hochfelln są miejscem wartym odwiedzenia, tak zimą, jak i latem. Koniecznie trzeba też zajechać na nieodległe jezioro Chiemsee, trzecie co do wielkości jezioro niemieckie. Na jeziorze można odwiedzić dwie wyspy: Frauenchiemsee i Herrenchiemsee. Herrenchiemsee kryje w sobie mały zamek króla Bawarii, Ludwika II, twórcy słynnego zamku Neuschwanstein i Linderhof.

2557.Szczyt_Hochfelln                                                  Szczyt Hochfelln widziany przez krzaczki oraz kolejka wjeżdżająca na szczyt.

2556.Kolejka_w_gry

2540.Prawdziwa_zima

2559.Stromo

2560.Na_grze

2558.Pogoda_przy_minus_20

2561.Zamarzniete_Chiemsee2563.Stacja_kolejki

2565.Troch_za_jasno2564.

                                                                                    2569.W_akcji

2570.Alpejskie_szczyty

2568.Z_bliska                                                                                        Ogryzacz szczytów z bliska

2572.Na_granicy_bieli

2574.2575.Buda_dla_dyngoli2577.

2580.Szczyt_w_sloncu

2584.Glowica_kolejki

Na zakończenie prezentuję głowicę kolejki linowej i wszystko to, na czym się cały wagonik trzyma. Ustrojstwo niekoniecznie budzące zaufanie na pierwszy rzut oka, ale może po prostu jest to zbyt proste aby mogło się psuć i w tym leży cała tajemnica.

 

 

 

 

Twierdza Hohentwiel w Singen

leziox

Twierdza Hohentwiel – ruiny twierdzy leżące niedaleko jeziora Bodeńskiego, w miejscowości Singen. Twierdza zbudowana została na miejscu dawnego zamku, na szczycie wygasłego wulkanu. Wygasłych wulkanów w tych okolicach jest całkiem sporo. W czasach, kiedy wulkany nie pluły już lawą, wykorzystywane były do budowania na ich szczytach umocnień. Twierdza Hohentwiel leży na dziewięciu hektarach powierzchni i jest zaliczana do największych ruin militarnych w Niemczech. Jej położenie gwarantowało bardzo wysoką odporność na ataki przeciwnika, a pomysłowa architektura dawała pewność, że w razie szturmu nieprzyjacielskich wojsk będzie można w niej długo się bronić.

2511.Twierdza_Hochentwiel

2507.Przez_tunel1

Historia twierdzy jest dosyć skomplikowana i trzeba pogrzebać w dostępnych źródłach, aby zrozumieć, kto z kim i kiedy o co się mordował. Dzięki temu twierdza zyskiwała jednak na znaczeniu, a kolejne poziomy umocnień dobudowywano na bieżąco. Twierdza zmieniała parę razy właściciela, była też kilkakrotnie oblegana, ale nigdy nie została zdobyta. Dopiero po podpisaniu kapitulacji po wkroczeniu wojsk francuskich do Hegau i Singen w 1800 roku nastąpiło dobrowolne opuszczenie twierdzy przez załogę i późniejsze zniszczenie jej przez Francuzów. Francuzi niszczyli tak w ogóle wszystkie zdobyte twierdze niemieckie, aby zminimalizować zagrożenie, płynące ze strony ciągle zbyt silnych Niemiec. Notabene zamiar całkowitego zniszczenia twierdzy nie został nigdy wykonany, z powodu ogromu umocnień i zbyt małej ilości posiadanych materiałów wybuchowych. Podobna historia powtórzyła się z zamkiem w Heidelbergu ale to już, jak mawiał Kipling, zupełnie inna bajka. A dzięki niedoborowi materiałów wybuchowych następne pokolenia mają co zwiedzać.

2512.Mury_obronne

2515.Zielono

2513.Rzut_okiem

2514.Jeszcze_raz

2521.Pomieszczenia_komendatury

DSCF2059

DSCF20652

DSCF2067

DSCF2068

DSCF20711

DSCF20731

DSCF2076

DSCF2080

DSCF2083

DSCF2086

DSCF2090

DSCF2099

DSCF2103

DSCF2104

DSCF2106

DSCF2109

DSCF2112

DSCF2118

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Koty

leziox

2152.Nowi_koledzy_Julci

Dzisiaj wyjątkowo nie będzie o podróżach. Czasem trzeba wstawić jakiś przerywnik, aby kochani czytelnicy tego bloga nie zaczęli ziewać podczas lektury. Liczba przerywników nie będzie się zmniejszać, może się jednak zwiększać.

Jak sam tytuł mówi - będzie o kotach. A było to w skrócie tak:

Dawno dawno temu, za górami i lasami ktoś potrzebował dla swych trzech kotów miejsca. I to tylko na tydzień w związku z pilnym wyjazdem za pracą.

-A co tam-pomyślałem sobie-koty nie są kłopotliwe, sam miałem już przecież raz czarnego jak noc kota Negatywa. To wezmę, tydzień zleci jak z bicza trzasł. No i koty znalazły się u mnie. Mama, siwa seniorka, oraz dwa całkiem młode koty. Jeden siwy, drugi czarno-biały. Minął tydzień, potem drugi. Po właścicielu kotów nie było śladu. Zacząłem się już trochę martwić, czy aby nic mu się nie przytrafiło. Upłynęły trzy tygodnie. Nasz wspólny znajomy zaprosił mnie na piwo no i żeby trochę porozmawiać. Po kilku buteleczkach okazało się, iż właściciel kotów znalazł w końcu pracę.

W Stanach Zjednoczonych.

W związku z tym nie ma zamiaru wracać w najbliższej dziesięciolatce i prosił, aby mi przekazać, że koty mogę sobie zatrzymać.

Cóż za dobry i łaskawy pan z tego kociarza...

I tak nagle zostałem z trzema kotami. Jeden, czarno-biały został oddany w dobre ręce naszych znajomych, siwa seniorka z takimże siwym dzieckiem, pozostała u nas. Seniorka została nazwana Maxi, siwy kotek, dla odróżnienia został Mini.

2282.Kotek_i_gad

2281.Penetracja_plki

2306.Cip_cip

Było turbulentnie. Maxi, przyzwyczajona do wybiegu, nie chciała zostać kotem domowym. Miała swoje nawyki, utrwalone w życiu z kim innym i gdzie indziej. Mini dopasował się od razu, nie robił kłopotów, Maxi jak to stary już kot, przyprawiała stressu za dwóch. Któregoś dnia wymknęła się przez drzwi balkonowe na taras i poszła w świat. Myślałem że przepadła na dobre. Wróciła po dwóch tygodniach z dziwnie zadowoloną mordą.

Znowu stadko było pełne. Trzeba było ją tylko odpchlić, a potem jeszcze mieszkanie z pchlej piątej kolumny, która jak się okazało, też przybyła na kocim grzbiecie do domu. To jednak nie był koniec konstruktywnego stressu.

2326.Kleine_vampiren

No właśnie. Dobrze widzicie. Z dwóch kotów zrobiło mi się z łaski Maxi osiem. Co za radość! Nie, nie. Wcale nie byłem spanikowany. Nawet odbieranie porodu poszło mi całkiem dobrze. Wszystkie nowe nabytki przeżyły i miały się całkiem dobrze. Nawet nie były wcałe kłopotliwe, dopóki nie otworzyły oczu i nie zaczęły wędrować po mieszkaniu. I potem to już były wszędzie a i w innych miejscach również występowały, bo tylko tak mogę to opisać.

2327.Szczury

2329.Zwiedzanie_wanny1

Jeszcze musiałem przyzwyczaić się do tego, aby po przeżyciu pięknego, zakrapianego weekendu, kiedy obudziłem się rano, nie wrzeszczeć z przerażenia, widząc dookoła całkiem białe koty. Ale i ten odruch udało mi się opanować. Czasam trza też było posprzątać. Kiedy odkurzałem, stado maluchów szło do wanny (bez wody) aby tam przetrwać buszowanie strasznego, huczącego potwora po okolicy oraz aby nie plątały się pod nogami. I tak nieraz człek się potykał o tego czy innego nagle wyrastającego pod nogami kocura.

2333.Kolejka_do_koryta

2332.Wsplne_wyrko

2339.Powodzenie_koryta

2347.One_s_wszdzie

2340.Ciapa

2342.Zwiedzanie_kapcia

2341.

Było deko stressu, za to kilo radochy. W dość małym mieszkaniu nie było oczywiście miejsca dla tylu kotów, więc kiedy dorosły do wieku, aby można było je oddać dla ludzi, po kolei pozbywaliśmy się młodych z domu. Było żal, pewnie że było żal tak je oddawać. Chociaż z tym oddawaniem to trochę przesadzam, albowiem seniorka Maxi była kotką wybiórczą i nie uczyniła mezaliansu. Zadawała się tylko z kotami rasowymi. Umożliwiło to sprzedaż kotów po całkiem przyzwoitej cenie, co podreperowało domowy budżet. Pięć młodych poszło do ludzi, u nas została dodatkowo biała kocinka z połamanym ogonkiem, której nikt nie chciał. Połamany czy taki zdegenerowany ogonek miała ta kocia już od urodzenia. Nazwana została Pixi i przyjęta do stanu domowego, kociego inwentarza. Tak skończyła się moja przygoda z domową hurtownią kotów. Pixi wyrosła na pięknego kota, z lazurkowo błękitnymi oczami.

2377.Pixi

 

Berchtesgaden, Königssee, szczyt Jenner

leziox

Wędrówka przez parę tematów, czyli wypadzik do miasta Berschtesgaden, nad pobliskie, wyglądające niemal jak fiordowe, jezioro Königssee oraz na szczyt Jenner. Plus kilka migawek z alpejskiej zimy. Aparat wtedy już zmieniłem na nieco lepszy, chociaż nadal nie było to coś z górnej półki, więc robiłem te fotki tak jak umiałem, a czasem jak szeryf - po prostu z biodra.

W drodze do Berchtesgaden nie mogło zabraknąć miejscowości Ramsau i pięknych widoków na niezbyt odległe szczyty.

1964.Pobliskie_Alpy

1966.Szczyt_Watzmann

1969.

Berchtesgaden - małe, ładne miasteczko, stanowiące z reguły bazę do wypraw w pobliskie góry i do innych małych miasteczek, jak też do pobliskiej Austrii. Warta odwiedzenia jest nadgraniczna twierdza Kufstein. Miasto Berchtesgaden z małej wioski zamieniło się w małe miasto dopiero po przyłączeniu go do Bawarii, wybudowaniu tam letniej rezydencji królów bawarskich i zbudowaniu linii kolejowej, co przyczyniło się do rosnącej liczby turystów, odwiedzających ten region.

1970.Berchtesgadendworzec

1971.Berchtesgadenprzy_dworcu

1972.Tdy_chodzil_kiedys_Adolf_H.

1976.W_kolejce

Kolejne fotki zostały zrobione już w miejscowości Königssee, gdzie znajduje się również wspominane na początku jezioro o tej samej nazwie. Również tutaj można odwiedzić szczyt Jenner, oraz jezioro, pamiętając o tym że jeden dzień ma tylko 24 godziny. Szczyt Jenner wznosi się na wysokość 1874 m npm. Można tam dojechać kolejką, na sam szczyt jednak trzeba trochę czasu się wdrapywać, co pomaga okazjonalnie w podziwianiu górskich widoków.1984.Wreszcie_prawdziwa_zima

1983.W_miejscowosci_Knigssee

1985.Spory_okaz_nietoperza

1988.Po_prawej_na_dole_jezioro_Knigssee

1989.Mozolna_droga_na_szczyt_Jenner

1990.Cel_na_wprost

1992.Bylo_deko_za_jasno

 1994.Grya_w_grze_samoloty

1993.Grska_natura

1997.Zacienione_Knigssee

2001.Jennerowski_krzyz

2000.Yeti_nie_spotkanoJezioro Königssee, zimą zamarznięte, nie sprawia może takiego wspaniałego wrażenia, jak latem, kiedy to jego krystaliczna, głęboka toń prześwietlana jest promieniami słonecznymi. Nie zawsze można jednak wybrać porę roku na odwiedziny, przy tym jest to bardzo ładna okolica, którą mogę polecić każdemu, tak zimą jak i latem, w zależności od tego, co chcemy tam robić i jak odpoczywać.

2010.Jak_norweskie_fiordy

2011.

 

 

 

 

 

Jezioro Bodeńskie-Lindau

leziox

1670.Lindauw_okolicy_bulwaru_spacerowego

Urokliwe miasto Lindau leży na drugiej co do wielkości wyspie jeziora Bodeńskiego. Wyspie o powierzchni 70 ha, połączonej z lądem dwiema groblami. Lindau to miasto pełne zabytków, zapomnianych placyków, romantycznych miejsc. Miasto, w którym chodząc po wąskich uliczkach podziwiać można bardzo stare domy, które zbudowane przed setkami lat, dzielnie trwają do dnia dzisiejszego. Kwiaty, drzewa, masa zieleni. Miasto zostało odnotowane w kronikach już w roku 882.

Gdyby ktoś zapytał mnie o rzeczy warte obejrzenia w Lindau, odpowiedź mogłaby być tylko jedna:

-Wszystko, całe miasto!

Dotrzeć tam i łazić, łazić, łazić.

Oczywiście przejażdżka promem do jednego z miast położonych po drugiej stronie jeziora Bodeńskiego to też obowiązkowa rzecz, a i przejażdżka łódką po akwenie jest latem rzeczą bardzo przyjemną. Notabene, nazwa miasta Lindau wzięła się od "wyspa na której rosną lipy". (Linde-lipa). A teraz zapraszam na skromną wycieczkę fotograficzną, dziękując niniejszym za uwagę.

1672.Opuszczone_kajaki_i_inne_diabelstwo_plywajce

1677.Sztandarowa_pozycja_na_pocztwkach_z_Lindau

1681.Pustka_si_skonczyla

1678.Port_w_Lindau_od_strony_jeziora

1680.Rzadko_spotykana_pustka_na_Bodenskim

1679.Bulwar_spacerowy_w_Lindau

1676.Sina_dal

0942.Lindauwejscie_do_portu

 0944.Lindaustyczen_19940943.Lindauretrospekcja0946.Zimowy_zmierzch_nad_jeziorem_Bodenskim

0957.Styczniowy_spokj_w_Lindau

0959.Zimowy_wieczr

0961.

0962.Resztki_swiatla

 

© Leziowe odkrywanie okolic
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci