Menu

Leziowe odkrywanie okolic

Zdarzenia i zderzenia z ludźmi, światem i ciekawymi okolicami.

Koty

leziox

2152.Nowi_koledzy_Julci

Dzisiaj wyjątkowo nie będzie o podróżach. Czasem trzeba wstawić jakiś przerywnik, aby kochani czytelnicy tego bloga nie zaczęli ziewać podczas lektury. Liczba przerywników nie będzie się zmniejszać, może się jednak zwiększać.

Jak sam tytuł mówi - będzie o kotach. A było to w skrócie tak:

Dawno dawno temu, za górami i lasami ktoś potrzebował dla swych trzech kotów miejsca. I to tylko na tydzień w związku z pilnym wyjazdem za pracą.

-A co tam-pomyślałem sobie-koty nie są kłopotliwe, sam miałem już przecież raz czarnego jak noc kota Negatywa. To wezmę, tydzień zleci jak z bicza trzasł. No i koty znalazły się u mnie. Mama, siwa seniorka, oraz dwa całkiem młode koty. Jeden siwy, drugi czarno-biały. Minął tydzień, potem drugi. Po właścicielu kotów nie było śladu. Zacząłem się już trochę martwić, czy aby nic mu się nie przytrafiło. Upłynęły trzy tygodnie. Nasz wspólny znajomy zaprosił mnie na piwo no i żeby trochę porozmawiać. Po kilku buteleczkach okazało się, iż właściciel kotów znalazł w końcu pracę.

W Stanach Zjednoczonych.

W związku z tym nie ma zamiaru wracać w najbliższej dziesięciolatce i prosił, aby mi przekazać, że koty mogę sobie zatrzymać.

Cóż za dobry i łaskawy pan z tego kociarza...

I tak nagle zostałem z trzema kotami. Jeden, czarno-biały został oddany w dobre ręce naszych znajomych, siwa seniorka z takimże siwym dzieckiem, pozostała u nas. Seniorka została nazwana Maxi, siwy kotek, dla odróżnienia został Mini.

2282.Kotek_i_gad

2281.Penetracja_plki

2306.Cip_cip

Było turbulentnie. Maxi, przyzwyczajona do wybiegu, nie chciała zostać kotem domowym. Miała swoje nawyki, utrwalone w życiu z kim innym i gdzie indziej. Mini dopasował się od razu, nie robił kłopotów, Maxi jak to stary już kot, przyprawiała stressu za dwóch. Któregoś dnia wymknęła się przez drzwi balkonowe na taras i poszła w świat. Myślałem że przepadła na dobre. Wróciła po dwóch tygodniach z dziwnie zadowoloną mordą.

Znowu stadko było pełne. Trzeba było ją tylko odpchlić, a potem jeszcze mieszkanie z pchlej piątej kolumny, która jak się okazało, też przybyła na kocim grzbiecie do domu. To jednak nie był koniec konstruktywnego stressu.

2326.Kleine_vampiren

No właśnie. Dobrze widzicie. Z dwóch kotów zrobiło mi się z łaski Maxi osiem. Co za radość! Nie, nie. Wcale nie byłem spanikowany. Nawet odbieranie porodu poszło mi całkiem dobrze. Wszystkie nowe nabytki przeżyły i miały się całkiem dobrze. Nawet nie były wcałe kłopotliwe, dopóki nie otworzyły oczu i nie zaczęły wędrować po mieszkaniu. I potem to już były wszędzie a i w innych miejscach również występowały, bo tylko tak mogę to opisać.

2327.Szczury

2329.Zwiedzanie_wanny1

Jeszcze musiałem przyzwyczaić się do tego, aby po przeżyciu pięknego, zakrapianego weekendu, kiedy obudziłem się rano, nie wrzeszczeć z przerażenia, widząc dookoła całkiem białe koty. Ale i ten odruch udało mi się opanować. Czasam trza też było posprzątać. Kiedy odkurzałem, stado maluchów szło do wanny (bez wody) aby tam przetrwać buszowanie strasznego, huczącego potwora po okolicy oraz aby nie plątały się pod nogami. I tak nieraz człek się potykał o tego czy innego nagle wyrastającego pod nogami kocura.

2333.Kolejka_do_koryta

2332.Wsplne_wyrko

2339.Powodzenie_koryta

2347.One_s_wszdzie

2340.Ciapa

2342.Zwiedzanie_kapcia

2341.

Było deko stressu, za to kilo radochy. W dość małym mieszkaniu nie było oczywiście miejsca dla tylu kotów, więc kiedy dorosły do wieku, aby można było je oddać dla ludzi, po kolei pozbywaliśmy się młodych z domu. Było żal, pewnie że było żal tak je oddawać. Chociaż z tym oddawaniem to trochę przesadzam, albowiem seniorka Maxi była kotką wybiórczą i nie uczyniła mezaliansu. Zadawała się tylko z kotami rasowymi. Umożliwiło to sprzedaż kotów po całkiem przyzwoitej cenie, co podreperowało domowy budżet. Pięć młodych poszło do ludzi, u nas została dodatkowo biała kocinka z połamanym ogonkiem, której nikt nie chciał. Połamany czy taki zdegenerowany ogonek miała ta kocia już od urodzenia. Nazwana została Pixi i przyjęta do stanu domowego, kociego inwentarza. Tak skończyła się moja przygoda z domową hurtownią kotów. Pixi wyrosła na pięknego kota, z lazurkowo błękitnymi oczami.

2377.Pixi

 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • pumagosia

    Piękna historia i piękna miłość do kotów. Te białe futerka i błękitne oczka mogą być po angorze tureckiej. Pozdrawiam, głaski dla kotków.

  • leziox

    Serdecznie dziękuję za wizytę i wpis oraz głaski. O kotach będzie jeszcze ciąg dalszy. Trochę zawalony jestem wspomnieniowymi fotkami i zanim się spod nich wygrzebię, zabierze mnie to trochę czasu. Wszystko jednak po kolei.

© Leziowe odkrywanie okolic
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci